środa, 26 marca 2014

Rozdział 6

Justin 

Kolacja z Meggie była cudowna. Przed chwilą odwiozłem ją do domu chciałem żeby została ze mną . bo moim rodzice wyjechali w delegację i moglibyśmy być sami , ale stwierdziła , że lepiej będzie jak będzie spać u siebie. Szkoda , ale doskonale ją rozumiem. Za kilka dni są wyścigi już nie mogę się doczekać żeby zobaczyć małą skromną dziewczynę w akcji. 
- Justin jesteś ?!- krzyknęli rodzice wchodząc do domu. Oni już w domu pomyślałem 
- A co wy tu robicie mieliście byś jutro- powiedziałem 
- A wyrwaliśmy się szybciej a jak poszła kolacja z Meggie ? - zapytała
- A bardzo dobrze - mimowolnie się uśmiechnąłem na samą myśl
- Justin, chcielibyśmy zaprosić was razem na jakiejś kolacji może nawet z jej rodzicami jeżeli oczywiście chcecie i tak dalej - zaproponowała niepewnie 
- O super pogadam z nią jutro dobra ja lecę na górę dobranoc - powiedziałem wchodząc po schodach 
- Dobranoc synku !
Od razu jak wszedłem  do pokoju poszedłem wziąć prysznic i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
Następnego dnia :

Obudziłem się dopiero o 12 ale w końcu mamy weekend. Przygotowałem sobie ciuchy doprowadziłem do porządku i zbiegłem na dół. Na stole leżała kartka od mamy , że pojechali na zakupy a śniadanie mam na blacie. Szybko zjadłem i pobiegłem do samochodu żeby pojechać do księżniczki. 
- Dzień dobry jest może Meggie ? - zapytałem taty dziewczyny który otworzył mi drzwi.
- Tak wchodź miło Cię widzieć jest u siebie w pokoju więc idź do niej - powiedział 
- Tak tak pójdę dziękuje 
Wchodząc po schodach nie mogłem się już doczekać kiedy ją zobaczę. Zapukałem do drzwi. 
- Proszę - powiedziała 
- Dzień dobry kochanie - powiedziałem wchodząc do pokoju 
- Justin !- krzyknęła rzucając się na mnie 
-Umm ktoś się tu stęsknił - powiedziałem Meggie od razu zaczęła mnie namiętnie całować. Cały czas trzymałem ją na rękach. Nasze pocałunki zaczęły się pogłębiać. Położyłem dziewczynę na łóżku jej ręce błądziły po moim ciele. Ja całowałem ją po szyj, dekolcie. Wszytko zmierzało do jednego. W pewnym momencie Meggie przewróciła nas tak , że ja byłem pod nią.
- Justin przepraszam wiem , że tego bardzo chcesz i ja na prawdę też nawet nie wiesz jak bardzo , ale ja nie chcę teraz moi rodzice są w domu obiecują , że już niedługo- powiedziała skrępowana.
- Dobrze nie ma prblemu ja poczekam tyle ile będziesz chciała to nie jest dla mnie najważniejsze więc się nie przejmuj. Ale wiesz witać możesz mnie tak zawsze 
- haha pomyślimy to co robimy mój przystojniaku 
- Może pojedziemy poćwiczyć do wyścigów a potem spotkamy się z Alice i Ryanem.
- Super już dawno razem nigdzie nie byliśmy. A teraz do samochodu a i przegrany szykuje niespodziankę i bez forów zgoda ? - powiedziała. 
- Dobrze kochanie a ty się już zastanów co dla mnie przyszykujesz 
- Ale ja wiem już co będzie tą niespodzianką - powiedziała mi do ucha - A teraz chodź 
Każdy z nas jechał swoim samochodem na stare pasy lotniskowe nikogo tam nie było więc idealnie miejsce. Po drodze Meggie cały czas mnie wyprzedzała. Widać było jak dużą sprawia jej to frajdę. Na prawdę bardzo kocham tą dziewczynę i nigdy nie pozwolę jej odejść. Dojechaliśmy każdy z nas ustawił się na innym pasie. Otworzyłem okno i powiedziałem 
- Skarbie zaczynamy !
- Szykuj niespodziankę - odpowiedziała
Ruszyliśmy. Było ciężko Meggie jest świetnym kierowcą starała się dałbym jej wygrać , ale ciekawy byłem niespodzianki. 
Ostatni prosta wyprzedziłem ja i WYGRAŁEM !
Dziewczyna wyszła z samochodu i podeszła do mnie 
- Gratuluję 
- I tylko tyle ? - spytałem niezadowolony. Zrozumiała o co mi chodzi i od razu pocałowała 
- Dobra to ja dzwonię do Alice i idziemy gdzieś razem tak ? 
- Ale niespodzianka była umowa 
- Wszystko w swoim czasie obiecałam więc będzie 
- Dobra niech Ci będzie to ja dzwonie do Nathana - powiedziałem a dziewczyna przytaknęła
Rozmowa z Nathanem
- Hej stary co tam robicie ?
- A nic nic a co macie jakiś pomysł 
- Dawno się nie widzieliśmy , więc może spotkamy się za 30 min w jakieś knajpie na obiad czy coś - zaproponowałem 
- Ok dobry pomysł pogadamy o wyścigach to co do Tajskiej przy domu Alice - zaproponował
- Ok to do zobaczenia
Koniec
- I co - zapytała Meggie 
- Za  30 minut tajska tam gdzie zawsze może być - zapytałem 
- o super to jedziemy zawieść mój samochód i pojedziemy twoim może ?
- Dobrze kochanie - pocałowałem ją i ruszyliśmy do domu dziewczyny 
Całą drogę myślałem o niespodziance.
- Dobra możemy jechać 
Całą drogę do restauracji jechaliśmy w ciszy ale w cale nam to nie przeszkadzało Meggie tylko trzymała mnie za rękę. W końcu dojechaliśmy.
- Siemka - krzyknęliśmy  równo do przyjaciół wchodząc do knajpy 
- O hej !
- I jak zamawiamy coś szybko bo jestem bardzo głodna - powiedziała Alice na co wszyscy się zaśmialiśmy.
Zamówienie odebrał od nas chłopak chyba w naszym wieku. Dziewczyny go zaczęły podrywać co mi się bardzo nie spodobało i Nathanowi chyba też nie bo od razu gdy nasz kelner odszedł powiedział 
- Ej co to było 
- Właśnie - powiedziałem od razu patrząc na moją dziewczynę 
- Ale o co wam chodzi tylko byliśmy miłe dla niego - powiedział Meggie 
- Miłe ? ty go podrywałaś 
- Kochanie jesteś zazdrosny - powiedziała z chytrym uśmieszkiem 
- Nie nie jestem ale w cale mi się to nie podoba - byłem ale chyba nie chciałem się do tego przyznać 
- Och kochanie 
Dziewczyny zaczęły gadać ze sobą o zakupach i tak dalej a my z Nathanem o sporcie. 
W pewnym momencie Meggie wstała usiadła mi na kolana i zaczęła mnie całować. Nie wiedziałem o co chodzi a za chwilę zobaczyłem tego chłopaka co nas obsługiwał że szedł do nas z zamówieniem. 
Kochana pomyślałem.
Cieszę się , że spotkaliśmy się ze znajomymi. Cały czas się śmialiśmy wygłupialiśmy.
 Po około 3 godzinach  rozstaliśmy się a ja moją księżniczkę odwiązałem do domu.

__________________________________________

Hej mam nadzieję że rozdział jest w miarę dobry :) 

Czekam na komentarze o do następnego :
CZYTAM = KOMENTUJE 

:***





sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

Maggie




  Odkąd jestem z Justinem wszystko się pozmieniało. Zaczęłam się więcej uśmiechać. Zapomniałam o mojej przeszłości i wszystkich osobach które mnie skrzywdziły. Cieszyłam się że moje życie się tak  pozmieniało , że rodzice chcieli się przeprowadzić. 
Mam cudownego chłopaka co tu dużo mówić mogę na niego liczyć bardzo mnie wspiera. 
Kocham nasze wypady za miasto gdzie się ścigamy i ćwiczymy różne triki ta pasaj bardzo nas ze sobą łączy. Z Katy mój kontakt sie urwał. Jak się okazało nie  była  chyba moją prawdziwą przyjaciólką no , ale trudno mam Alice można powiedzieć , że jest moją siostrą.
Dzisiaj Justin przygotowuje dla mnie jakąś niespodziankę. 
Chyba godzinę szukałam odpowiedniego stroju aż w końcu wybrałam tak zwaną małą czarną do tego ubrałam czerwone wysokie szpilki. 
Gdy doprowadzałam swój makijaż do perfekcji zadzwonił dzwonek do drzwi. 
JUSTIN SERIO JUŻ!!! MUSISZ BYĆ TAK PUNKTUALNY ! pomyślałam. 
- Mamo proszę otwórz drzwi to Justin - krzyknęłam
Moi rodzice bardzo polubili Justina muszę powiedzieć że złapali ze sobą świetny kontakt. 
Ostatni raz spojrzałam w lustro i stwierdziłam , że wyglądam ładnie i seksownie i o to mi chodziło uwielbiam doprowadzać ' Biebera ' do szału. Gdy schodziłam po schodach wzrok Justina i mamy od razy zwróciły się na mnie. 
- łał - powiedzieli razem 
- Cześć skarbie - powiedziałam do chłopaka i pocałowałam w policzek wiadomo przy mamie należy zachowywać się przyzwoicie. 
- Witaj skarbie 
- Mamo to my lecimy do wieczora - powiedziałam i wyszliśmy 
Justin był w wielkim szoku.
- Kochanie czy ty musisz mi to robić - powiedział gdy ruszył samochodem 
- Ale o czym ty mówisz - udawałam , że nie wiem o co chodzi 
- Och już ty dobrze wiesz skarbie , ale dobrze wiemy , że ja się odwdzięczę
- Dobrze dobrze a teraz powiedz mi co wymyśliłeś 
- Och nie powiem ale jedziemy do mnie 
- Do ciebie ?! -powiedziałam poruszając zabawnie brwiami 
Droga minęła nam bardzo szybko jak zawsze Justin otworzył drzwi od domu i oczywiście przepuścił mnie przodem. To co zobaczyłam zaprało mi dech w piersiach. 
Świece płatki róż wszystko prowadziło do jadalni a tak pięknie nakryty stół butelka wina . 
-Pięknie - to było jedyne słowo które byłam w stanie powiedzieć.
- Cieszę się że Ci się podoba a teraz chodź

Było idealnie piliśmy wino jedliśmy pyszną pieczeń rozmawialiśmy śmialiśmy się leciała muzyka. W pewnym momencie Justin wstał 
- Czy mogę prosić panią do tańca - powiedział 
- Oczywiście - odpowiedziałam
Byliśmy wtuleni  w siebie tańczyliśmy wolno. 
Gdy już usiadłyśmy zaczęliśmy rozmawiać o samochodach
- Maggie wiesz bo w za tydzień są wyścigi i - mówił bardzo nie pewnie 
Ja się tylko zaśmiałam i tylko powiedziałam 
- Tak chcę wziąć udział i to najlepiej z tobą 
- Naprawdę - powiedział zaskoczony 
- Tak przecież wiesz jak to kocham - powiedział podchodząc do niego i siadając mu na kolana 
-  Kocham cie nawet nie wiesz jak bardzo - powiedział zaczynając  mnie nachalnie całować



_______________________________________________

Hej wiem że rozdział bardzo krótki , ale chcę zobaczyć czy ktoś to przeczyta.
Czekam na komentarze z krytyką i tak dalej :)
Czytam = komentuje

sobota, 1 marca 2014

Zawieszam !

Hej w związku z tym , że komentuje te opowiadanie tylko jedna osoba postanowiłam chwilowo zawiesić bloga :/ mam brak weny szczerze mówiąc
Tak jak ktoś napisał banał ma racje ale chyba można się zakochać już na samym początku znajomości.
 Chciałam Maggie przedstawić jako przebojową dziewczynę która mówi o swoich uczuciach tak samo jak Justin to właśnie dlatego tak wszystko się potoczyło:)
Mam nadzieję że zacznę pisać go znowu może nawet szybciej niż wam się będzie wydawało.
Tych którym się podobało bardzo przepraszam.
Do zobaczenia ;)